|
szalona?
Blog > Komentarze do wpisu
Ciąża urojona...
... trochę się ostatnio pozmieniało u mnie w pracy. Koordynatorka "mojego" projektu odeszła na emeryturę, ale w zasadzie tylko na dwa tygodnie, bo teraz przychodzi pracować na zlecenie. Kiedyś mówiły mi, że ja mogłabym się przenieść do ich zespołu na stałe, a nie na doczepkę, gdybym tylko chciała. Ale odkąd wszyscy wiedzą, że wychodzę za mąż, to wszyscy widzą mnie już z brzuchem. Wczoraj dowiedziałam się, że również moja była szefowa odchodząc z pracy trzy tygodnie temu wolała na swoje miejsce wcisnąć swoją przyjaciółkę i powiedzieć naczelnej, że ja to sie nie nadaję, bo ja to myślę teraz tylko o ciąży i na pewno zaraz pójdę na macierzyński... Bardzo prorodzinne podejście do pracownika. I faktycznie marzę teraz tylko o tym, żeby znaleźć sobie inne miejsce, dzięki wspaniałym współpracownicom, które uważałam za przyjaciółki... Dostałam kolejnego kopa od życia i niestety stwierdzam, że nie uczę się na błędach. Już się kiedyś zawiodłam na szefie. Wyciśnięto mnie jak cytrynę jak byłam potrzebna, a potem to już nikogo nie obchodziło co się ze mną dzieje... życie... Ależ ja jestem naiwna, no nie?
środa, 21 marca 2007, madizka
|
|
Z tej sytuacji taki wniosek, że chyba nie warto za wiele o sobie opowiadać w pracy...