szalona?
RSS
niedziela, 23 marca 2008
Wiosna...

... przyszła a z nią nasza Zuzia...

<a href="http://www.fotosik.pl/showFullSize.php?id=1f4e6ad027f0bbc2" target="_blank"><img src="http

nasze szczęście ;-)

19:53, madizka
Link Komentarze (7) »
czwartek, 11 października 2007
Jesień...
... się zbliża nieuchronnie... Jak robi się pochmurno to tak jakby niebo miało spaść nam na glowę. Słońce nie grzeje już tak mocno, ale i tak jak tylko wyjdzie zza chmur to jakby świat odżył na nowo... Nie lubię jesieni. Tej takiej zachmurzonej, deszczowej i wietrznej. Nie lubię, szczególnie dlatego, że muszę siedzieć w domu i wpadam w melancholijny nastrój. Na poprawę nastroju kupiłam dziś czekoladę. Podobno zjedzenie przez mamę przynajmniej jednej kostki czekolady dziennie spowoduje, że dzidzia urodzi się szczęśliwsza. Zacznę ten trening od dziś;-)
12:12, madizka
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 16 lipca 2007
Podczas...

... miodowego miesiąca zdecydowanie nie powinno się wracać do pracy, a podróż poślubna powinna trwać zdecydowanie dłużej... Dopiero dwie i pół godziny siedzę w biurze, a wydaje mi się, że to wieczność. Dlaczego czas zwalnia tylko w tych złych chwilach i ciągnie się niemiłosiernie, a jak jest nam dobrze to pędzi na łeb na szyję i mija nie wiadomo kiedy. Marzę, żeby było na odwrót.

Siedzę więc w pracy i tęsknię do domu. Jestem teraz zupełnie bezproduktywnym pracownikiem. Na szczęście jest pora urlopowa, więc może nikt się nie zorientuje;-)

p.s. A wiecie, że marzenia się spełniają?...

     

12:34, madizka
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 02 lipca 2007
I ślubuję Ci...

... miłość, wierność i uczciwość małżeńską...

Od soboty jestem żoną;-) Jeszcze się oswajam z tą "etykietką";-) Ale jestem najszczęśliwszą madizą na świecie. To był najpiękniejszy dzień w moim życiu, mimo że lało jak z cebra.

A to kilka zdjęć z tego dnia...

               

ps. Dziękujemy wszystkim, którzy towarzyszyli nam w tym dniu osobiście i duchowo, i za wszystkie życzenia. Oby spełniła się chociaż część z nich. Dzięki;-)

22:28, madizka
Link Komentarze (4) »
wtorek, 26 czerwca 2007
4 dni...

... zegar tyka coraz donośniej, a deszcz pada coraz mocniej... Oby się wypadało do soboty. Własnie się przejaśnia. Oby to była dobra wróżba...

ps. dla wszystkich, którzy jeszcze nie wiedzą... http://madiza.blox.pl/resource/zawiadomienie__blog.ppt

14:36, madizka
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 18 czerwca 2007
No dobra...
... zaczęłam się już denerwować. Zostało 12 dni... Teraz jak sobie pomyślę o 30 czerwca to mnie ściska w dołku. Aktualny problem: z welonem czy bez? Nie mogę się zdecydować... Pomocy...
15:04, madizka
Link Komentarze (2) »
środa, 13 czerwca 2007
Na upał...
... nie będę narzekać, bo wolę jednak ciepło niż zimno, ale jak trzeba w taki upał dojeżdżać do pracy najpierw pół godziny autobusem bez klimatyzacji, potem godzinę kolejką SKM z plastikowymi siedzeniami i nieotwierającymi się oknami (zimą jakoś same się otwierały i nie można ich było zamknąć:), gdy wokół tłoczą się ludziska odczuwający to gorąco i niekoniecznie zawsze używający antyperspirantu, a potem siedzieć 8 godzin w biurze, bez choćby wentylatora, to marzę, żeby się trochę to słońce wstrzymało z tym grzaniem i poczekało jak będę na urlopie... Bardzo proszę...
12:54, madizka
Link Dodaj komentarz »
środa, 06 czerwca 2007
24 dni...
... do BIG DAY. Codziennie ktoś się mnie pyta, czy już się denerwuję, czy już mam stresa, czy juz może z nerwów spać nie mogę. Codziennie ktoś inny. A ja jakoś tak spokojnie czekam na ten dzień. I co gorsza, wcale z nerwów nie chudnę, a miałam... A może tylko mi się wydaje, że jestem spokojna. Stres zjada mnie od środka, a ja sobie tylko nie zdaję z tego sprawy. Całkiem możliwe, że bomba wybuchnie na dzień przed, gdy będę musiała wszystko dopiąć. Żeby to tylko nie skupiło się na R., bo jeszcze się chłopak rozmyśli w ostatniej chwili. No to znowu ujawniła się moja marudząca natura;-) Ale to chyba dlatego, że ja jeszcze tak do końca nie wierzę, że wychodzę za mąż...
08:57, madizka
Link Komentarze (3) »
wtorek, 17 kwietnia 2007
Z Irlandii...

... juz wróciłam. Faktycznie jest tam zielono, i piękne widoki, i plaże, i wzgórza, i cała masa Polaków... Myślę sobie, że niedługo skolonizujemy tą wyspę;-) No i były moje dzieciaki, za którymi cały czas tęsknię. Na szczęście przyjeżdzają na wakacje, to się znowu sobą nacieszymy.

To był też mój pierwszy urlop z R. no i nawet wytrzymaliśmy ze sobą przez te dwa tygodnie bez przerwy;-) Bo było superowo...

 

p.s.  a zapomniałabym, kupiłam sukienkę:-)

10:32, madizka
Link Komentarze (1) »
środa, 21 marca 2007
Ciąża urojona...
... trochę się ostatnio pozmieniało u mnie w pracy. Koordynatorka "mojego" projektu odeszła na emeryturę, ale w zasadzie tylko na dwa tygodnie, bo teraz przychodzi pracować na zlecenie. Kiedyś mówiły mi, że ja mogłabym się przenieść do ich zespołu na stałe, a nie na doczepkę, gdybym tylko chciała. Ale odkąd wszyscy wiedzą, że wychodzę za mąż, to wszyscy widzą mnie już z brzuchem. Wczoraj dowiedziałam się, że również moja była szefowa odchodząc z pracy trzy tygodnie temu wolała na swoje miejsce wcisnąć swoją przyjaciółkę i powiedzieć naczelnej, że ja to sie nie nadaję, bo ja to myślę teraz tylko o ciąży i na pewno zaraz pójdę na macierzyński... Bardzo prorodzinne podejście do pracownika. I faktycznie marzę teraz tylko o tym, żeby znaleźć sobie inne miejsce, dzięki wspaniałym współpracownicom, które uważałam za przyjaciółki... Dostałam kolejnego kopa od życia i niestety stwierdzam, że nie uczę się na błędach. Już się kiedyś zawiodłam na szefie. Wyciśnięto mnie jak cytrynę jak byłam potrzebna, a potem to już nikogo nie obchodziło co się ze mną dzieje... życie... Ależ ja jestem naiwna, no nie?
08:46, madizka
Link Komentarze (2) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 22